Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wywiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wywiady. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 października 2016
Bruno Mars Talks "24k Magic", new album and more! NEW INTERVIEW! NAJNOWSZY WYWIAD (Video)
Wywiad został przeprowadzony 20 października z radiem 104,3 My fm.
Sam początek spotkania wygląda zupełnie odmiennie niż dotychczas. Dziennikarz prosi wokalistę , by członkowie radia ,przywitali gościa okrzykiem 1,2,3 Bruno kładą swoje dłonie na prawej dłoni gwiazdy.
Rozmowa rozpoczęta jest przez liczne gratulacje pochwały do muzyki Bruno.Dziennikarz wspomina sukces Bruno podczas wystąpienia w Half time Show podczas The Super Bowl Super Bowl – finałowy mecz o mistrzostwo w futbolu amerykańskim zawodowej ligi National Football League (NFL), będący najważniejszym wydarzeniem sportowym roku w Stanach Zjednoczonych. Całość ceremonii określana jest jako Super Bowl Sunday w skrócie Super Sunday i stała się nieformalnym amerykańskim świętem narodowym Dzień finału jest także drugim, po Święcie Dziękczynienia, dniem z największą ilością spożytego jedzenia w Stanach Zjednoczonych, Podczas przerwy podczas meczu tak zwanego Half time Show Bruno wystąpił już dwa razy pierwszy raz w 2014 roku po nim wystąpił zespół The Hot Chili Peppers,a następnie w 2016 roku podczas pięćdziesiątych mistrzostw razem z Beyonce na scenie ciesząc się wielką oglądalnością.jak i sprzedanej 10 mln ilością sprzedanych egzemplarzy
Bruno sam o sobie żartuje ,że się śmieją się z niego ,że zapomniał lokówki jak dobrze wiemy Bru ma loki z natury na głowie. Bruno również oczywiście żartuję mówiąc sam o sobie ,że jest najlepszy , nie jest przecież zuchwały.. Rok czasu ciężko pracował wraz z zespołem nad swoim trzecim krążkiem ''24k Magic''( ten sam tytuł nosi jego pierwszy singiel promujący trzecią płytę). Mars o tytułowej piosence mówi ,żę ''Jest zaproszeniem na imprezę''.
Płyta jest stworzona w stylu lat 90' ,ponieważ naszemu idolowi ostatnia dekada XX wieku jest bardzo bliska ,gdyż w tych latach dorastał .Wychowany na Hawajach wokalista od dziecka zachwycony był twórczością Michael'a Jackson'a i Elvis'a Presley'a . W wieku 17 lat postanowił rozpocząć karierę muzyczną i przeprowadził się do Los Angeles.
Trzecia płyta będzie odmienna niż wcześniejsze krążki wokalisty oraz Bruno jest bardzo z niej zadowolony.Podczas jest tworzenia współpracował z Skrillexem
18 Listopada 2016 premiera ;-)
piątek, 8 maja 2015
WE REMEMBER
Dzisiejsza notka nosi tytuł We Remember, który ma na prowadzić nas na to, co znajdziemy na dole.
Notki We Remember od Allie Malik Mars będą przypominały nam różne fragmenty z życia Bruna.
W dzisiejszej notce wywiad z początku 2013 roku, który pojawił się na stronie Muzyka Interia!
Zapraszam serdecznie do przypomnienia sobie tego wywiadu, głosowania na nasze prace i komentowania naszych notek!
@Allie Malik Mars
_________________________
Zacznijmy od tytułu. Dlaczego zdecydowałeś się nazwać płytę "Unorthodox Jukebox"?
- Zanim jeszcze płyta była gotowa, musiałem prezentować piosenki podczas występów przed grubymi rybami z wytwórni. Wszyscy ci ludzie mówili mi, że moja muzyka jest zbyt nieortodoksyjna. Ciężko było mi się zgodzić z taką opinią. Przecież moja muzyka odzwierciedla mnie jako człowieka, a ja jestem nieortodoksyjny, więc taka też powinno być to, co tworzę. Wydaje mi się, że ta opinia miała także coś wspólnego z tym, iż nie wiedzieli jak promować moje piosenki, jak namówić stacje radiowe, żeby je grały. Tak więc tytuł "Unorthodox Jukebox" to stwierdzenie podkreślające moją wolność.
Mógłbyś powiedzieć jak ewoluowałeś jako artysta od czasu wydania pierwszej płyty i jak zmieniło się brzmienie twojej muzyki?
- Najlepiej, jak mogę to opisać - minęły ponad dwa lata. W tym czasie dojrzałem, zagrałem pierwszą trasę koncertową, więc wiem jak to jest, gdy wykonuje się piosenki na żywo co noc. Tę energię towarzyszącą mi w czasie koncertów włożyłem w płytę. Wszystko to, czego się nauczyłem przez te ponad dwa lata wykorzystałem na albumie. I mam nadzieję, że tak już będzie z każdą kolejną moją płytą. Że będziecie mogli słyszeć, jak dojrzewam artystycznie, jak proponuję za każdym razem coś nowego.
Korzystałeś z różnych producentów. Dlaczego właśnie z tych?
- Ponieważ jestem wielkim wielbicielem tego, jaki mają muzyczny gust i jak podchodzą do muzyki. Mark Ronson, Jeff Bhasker czy Emile Haynie produkują taką muzykę jaką chcą produkować. Bardzo ich za to szanuję i takimi ludźmi chciałbym się otaczać.
Ludzie mówią, że Mark Ronson to bardzo stylowy facet, inni mówią, że to ty jesteś bardziej stylowy. To który z was jest bardziej stylowy?
- (śmiech) Na pewno jestem bardziej stylowy od Marka Ronsona. Gość chciałby mieć moje wyczucie smaku. Słyszysz mnie Mark?! Wybacz, ale wokół jest pełno chorych ludzi, którzy kaszlą(śmiech).
Zanim porozmawiamy więcej o muzyce, zostańmy na chwilę przy stylu. Ludziom bardzo podobają się twoje kapelusze. Skąd je bierzesz? Masz ich więcej w domu?
- Tak, mam ich dużo. Mam bardzo mocno kręcone włosy. Każdy, kto też je ma, i ma też osobowość, zrozumie o czym mówię. O wiele łatwiej jest mi założyć kapelusz niż próbować robić coś z włosami.
A pamiętasz ile masz kapeluszy?
- Prawdopodobnie siedem, osiem tysięcy pięćset czterdzieści sześć. Przepraszam, czterdzieści siedem. Dziś kupiłem kolejny kapelusz.
"Unorthodox Jukebox" to album bardziej dojrzały, czy album dla bardziej dojrzałych ludzi?
- Ten album jest dla każdego, kto będzie chciał go posłuchać. Nie ma znaczenia wiek ani to, skąd się jest. Jest dla ludzi, którzy - mam nadzieję - będą się przy nim dobrze bawić.
Słychać na płycie kilka brzydkich słów...
- Jak "fuck"?
Tak. Czy dobrze jest używać takich słów w piosence?
- Czasami po prostu biorę do ręki gitarę i improwizuję. I czasem pojawi się wtedy coś o miłości, a innym razem jakieś przekleństwo. Ale cokolwiek by się wtedy nie zdarzyło, w ostateczności to jest właśnie moja sztuka. Mój sposób wypowiadania się. Nie chcę z czegoś takiego rezygnować tylko dlatego, że piosenki nie puszczą w radiu. Nie będę osłabiał siły mojej muzyki, bo taka jest czyjaś polityka albo z powodów biznesowych. Jeżeli chcę powiedzieć "fuck", powiem (śmiech).
Jest na płycie jedna ballada. Napisałeś ją z myślą o dziewczynach?
- Myślisz o "When I Was Your Man"? Według mnie, najczystsza forma muzyki to fortepian i wokal. Coś takiego chciałem tym razem zrobić, bo nie było takiej piosenki na mojej poprzedniej płycie. Są tylko ja, fortepian i prawda. Smutna, smutna prawda. Twoje zdrowie i piosenki numer sześć.
Czy opisujesz w tej piosence jakiś fragment swojego życia? Chodziło o wyrażenie żalu, że opuściła cię dziewczyna?
- Nie, to wszystko kłamstwa. Sfabrykowane kłamstwa, aby sprzedać więcej płyt. Pewnie, że to wszystko prawda! (śmiech) Oczywiście, że było coś takiego w moim życiu. Muszę pisać to, co czuję. Rzecz jasna doświadczyłem czegoś takiego i postanowiłem o tym napisać piosenkę.
Twoje piosenki zawsze są autobiograficzne czy też wymyślasz różne historie?
- To zależy. Czasem pozwalam mojej wyobraźni zaszaleć. Ale moim zdaniem, piosenka zawsze musi pochodzić z czystego źródła zwanego prawdą, być związana z czymś, co znasz.
Podobno jesteś wielkim fanem Jimiego Hendrixa. Czy w związku z tym możemy się spodziewać, że w przyszłości nagrasz rockowy album?
- Może tak się zdarzyć. Jimi Hendrix to mój ulubiony artysta. Ale takich rzeczy nigdy się nie wie. To będzie zależeć od wielu rzeczy. Głównie od tego, na jakim etapie jestem i co czuję. Być może nagram płytę country albo zacznę rapować. A może będę rapował do piosenek country.
Obecnie artyści lubią mieć gości na swoich płytach. Na twojej nie ma ani jednego. Dlaczego?
- Nie ma nikogo, ponieważ zamykam się w studiu, dopóki płyta nie będzie skończona. Na poprzednim albumie było paru gości, ale pojawili się bardzo naturalnie. Akurat robiłem coś z B.o.B., Cee-Lo Greenem. Byli w studiu, więc zaproponowałem: "Chłopaki, zaśpiewajcie coś na moją płytę". Tym razem było zupełnie inaczej. Jak mówiłem, nie opuściłem studia, dopóki cały materiał nie był gotowy.
Wróćmy jeszcze na chwilę do ballady "When I Was Your Man". Dlaczego napisałeś tak smutną piosenkę. Czy dlatego, że byłeś w szczęśliwym związku?
- Byłem w związkach, w których nie wszystko jest... Cóż, spieprzyłem sprawę. I w tej piosence przyznaję się do tego. Na pewno łatwiej się o czymś takim śpiewa niż mówi. Jeśli chcesz wiedzieć, co mam na myśli, posłuchaj piosenki.
Na poprzedniej płycie znalazła się piosenka "Marry You", którą wielu facetów wykorzystało, aby się oświadczyć. Co o tym sądzisz?
- To bardzo fajne. "Marry You" staje się dzięki temu ścieżką dźwiękową ich życia. Korzystają z niej, aby się oświadczyć swoim dziewczynom. Bardzo mi to pochlebia. To surrealistyczne doświadczenie, bo przecież "Marry You" to tylko głupiutka piosenka, która powstała, gdy robiliśmy sobie jaja w studiu, opowiadaliśmy o piciu, żenieniu się, o akcjach kawalerskich i ślubach w Las Vegas. W tym kawałku tym chodzi o to, żeby się dobrze bawić. Cieszę się niezmiernie, że dzięki niemu na twarzach ludzi pojawia się uśmiech.
Czy marzy ci się ślub w Las Vegas, czy może myślisz o czymś bardziej romantycznym?
- Nie wiem, gdzie chciałbym wziąć ślub. Prawdopodobnie na szczycie jakiejś góry.
Myślisz o założeniu rodziny?
- Jak tylko uznam, że nadaję się do założenia rodziny, będę ją miał. Ciężko myśleć o czymś takim, kiedy ciągle się podróżuje. Wolałbym być z rodziną, obserwować jak moje dzieci dorastają.
Jak wyglądało twoje życie od wydania pierwszej płyty? Była tylko praca, praca i jeszcze raz praca? Miałeś czas na coś innego?
- Kiedy ukazała się moja pierwsza płyta, poznałem zupełnie inne, nowe życie. Byłem w programach telewizyjnych, śpiewałem w nich moje piosenki, a wcześniej niczego takiego nie robiłem. Musiałem się do tego przyzwyczaić. Wcześniej śpiewałem w barach, grałem jam sessions z moją rodziną, przyjaciółmi. A po debiucie pojawiła się w moim życiu zupełnie inna forma rozrywki, do której musiałem się przyzwyczaić.
Podoba ci się ta nowa forma rozrywki, czy może było ci trudno się do niej przyzwyczaić?
- Kocham ją! To jak spełnienie marzenia. Ale tego się nie wie, dopóki się tego nie doświadczy, przekona, jak naprawdę to wygląda. Cały czas się tego uczę.
Jakie było twoje dzieciństwo? Byłeś jednym z tych chłopaków, którzy całymi dniami lubią surfować?
- Byłem bardzo zaangażowany w muzykę. Tworzyłem ją odkąd skończyłem cztery lata i wystąpiłem na koncercie mojego ojca. Wszyscy moi przyjaciele grali w koszykówkę albo surfowali.
Czy to właśnie dzięki ojcu zająłeś się muzyką?
- Dzięki ojcu i mamie.
Jakiej muzyki słuchaliście w domu? Czy twoi rodzice mieli dużą kolekcję płyt?
- Mój tata uwielbiał rock and rolla z lat 50. oraz doo-wop. Także artystów z wytwórni Motown, soul z lat 60. i 70. Takiej muzyki słuchałem.
I w pewnym momencie zdecydowałeś się opuścić dom i zacząć karierę na własną rękę? Czy było inaczej?
- Kiedy opuściłem Hawaje miałem mniej więcej 17, 18 lat. Musiałem spróbować. Potrzebowałem tego. Chciałem pewnego dnia nagrać płytę. Takie miałem marzenie. Chciałem też zobaczyć, jak świat śpiewa moje piosenki.
Miałeś jakiś plan B czy zawsze wierzyłeś w to, że ci się powiedzie?
- Jeśli chodzi o muzykę, nigdy nie miałem planu B. Nawet jeśli nie tworzyłbym muzyki na poziomie, który pozwoliłby mi nagrać płytę, i tak bym się nią zajmował. Śpiewałbym w restauracjach, i tak dalej. Wiedziałem to dzięki rodzicom. Tylko to umiem robić.
Pamiętasz co czułeś, gdy po raz pierwszy usłyszałeś swoją piosenkę w radiu?
- Pewnie. Zwariowałem ze szczęścia. Czułem się jak mały dzieciak. Byłem w szoku. Pracowałem ciężko, doświadczyłem wielu wzlotów i upadków, aby w końcu dotrzeć do tego momentu. To była moja nagroda.
Jesteś pracoholikiem?
- Chyba można mnie tak nazwać. Z jednej strony to błogosławieństwo, z drugiej przekleństwo. Czasami nie można się wyłączyć, bo musisz być skupiony na skończeniu piosenki. Masz pewne pomysły i musisz być pewny, że wszystkie je uchwycisz w kawałku.
Jak to jest, gdy pracujesz nad piosenką? Najpierw pojawia się muzyka czy tekst?
- Tak naprawdę, nigdy nie wiesz, co sprawi, że zaczynasz pisać piosenkę. To może być parę akordów, jakaś melodia, jakaś fraza, którą wypowiesz. Nigdy nie wie się, co to będzie ani kiedy się pojawi. Trzeba tylko mieć nadzieję, że gdy się pojawi, będziesz gotowy to uchwycić.
Czy komponowanie dla ciebie jest niczym terapia, podczas której wyrzucasz z siebie wszystko?
- Tym właśnie jest. Na pewno pisanie piosenek można nazwać terapią. Jak mówiłem wcześniej, z jakiegoś powodu łatwiej mi o czymś takim śpiewać niż mówić. Całkiem sporo piosenek, które napisałem, jest swego rodzaju spowiedzią.
Co w takim razie powiesz o piosence zatytułowanej "Natalie"? Wysłałeś ją tytułowej Natalie?
- (śmiech) Ta piosenka jest doskonałym przykładem do opisania, jak pomysł może powstać w twojej wyobraźni. Będąc kompozytorem, jest się również kimś, kto opowiada historie. Tę piosenkę napisałem, gdy moja wyobraźnia szalała (śmiech).
Gdy pracujesz nad piosenką, masz koło siebie notes, w którym zapisujesz pomysły? Czy też, gdy uznasz, że masz pomysł na kawałek po prostu siadasz i zaczynasz nad nim spontanicznie pracować?
- Raczej spontanicznie. Czasami zdarza się, że coś zapiszę, czasem wyciągam dyktafon i nagrywam albo dzwonię do kogoś i nucę przez telefon to, co wymyśliłem. Bardzo chciałbym mieć jakiś system. Ale tego nie da się przewidzieć. Możesz być w samolocie albo w łazience i pojawia się inspiracja. Gdzie to się dzieje, nie ma znaczenia.
Na zakończenie powiedz, która piosenka z nowej płyty jest twoją ulubioną i dlaczego?
- To trudne pytanie. Bo z każdą piosenką wiąże się szczególny czas, kiedy ją pisaliśmy i do tego poczucie ekscytacji, jakie mieliśmy w studiu. Powiedziałbym, że dla mnie wyjątkową piosenką z tej płyty jest "Moonshine". Fajna była ta noc, w którą powstała. Pracowałem nad piosenką z facetami, z którymi zawsze chciałem pracować i udało mi się ich wszystkich zebrać w studiu. Wtedy przypomniało mi się, dlaczego zdecydowałem się zajmować muzyką. Aby dobrze się bawić i być podekscytowanym. Tworzenie muzyki, gdy pracuje się z takimi ludźmi jak Mark, Jeff i moi chłopacy z The Smeezingtons, w jednym pomieszczeniu, zaowocowało czymś takim jak właśnie "Moonshine". Dla mnie to bardzo dobre wspomnienie.
Notki We Remember od Allie Malik Mars będą przypominały nam różne fragmenty z życia Bruna.
W dzisiejszej notce wywiad z początku 2013 roku, który pojawił się na stronie Muzyka Interia!
Zapraszam serdecznie do przypomnienia sobie tego wywiadu, głosowania na nasze prace i komentowania naszych notek!
@Allie Malik Mars
_________________________
Zacznijmy od tytułu. Dlaczego zdecydowałeś się nazwać płytę "Unorthodox Jukebox"?
- Zanim jeszcze płyta była gotowa, musiałem prezentować piosenki podczas występów przed grubymi rybami z wytwórni. Wszyscy ci ludzie mówili mi, że moja muzyka jest zbyt nieortodoksyjna. Ciężko było mi się zgodzić z taką opinią. Przecież moja muzyka odzwierciedla mnie jako człowieka, a ja jestem nieortodoksyjny, więc taka też powinno być to, co tworzę. Wydaje mi się, że ta opinia miała także coś wspólnego z tym, iż nie wiedzieli jak promować moje piosenki, jak namówić stacje radiowe, żeby je grały. Tak więc tytuł "Unorthodox Jukebox" to stwierdzenie podkreślające moją wolność.
Mógłbyś powiedzieć jak ewoluowałeś jako artysta od czasu wydania pierwszej płyty i jak zmieniło się brzmienie twojej muzyki?
- Najlepiej, jak mogę to opisać - minęły ponad dwa lata. W tym czasie dojrzałem, zagrałem pierwszą trasę koncertową, więc wiem jak to jest, gdy wykonuje się piosenki na żywo co noc. Tę energię towarzyszącą mi w czasie koncertów włożyłem w płytę. Wszystko to, czego się nauczyłem przez te ponad dwa lata wykorzystałem na albumie. I mam nadzieję, że tak już będzie z każdą kolejną moją płytą. Że będziecie mogli słyszeć, jak dojrzewam artystycznie, jak proponuję za każdym razem coś nowego.
Korzystałeś z różnych producentów. Dlaczego właśnie z tych?
- Ponieważ jestem wielkim wielbicielem tego, jaki mają muzyczny gust i jak podchodzą do muzyki. Mark Ronson, Jeff Bhasker czy Emile Haynie produkują taką muzykę jaką chcą produkować. Bardzo ich za to szanuję i takimi ludźmi chciałbym się otaczać.
Ludzie mówią, że Mark Ronson to bardzo stylowy facet, inni mówią, że to ty jesteś bardziej stylowy. To który z was jest bardziej stylowy?
- (śmiech) Na pewno jestem bardziej stylowy od Marka Ronsona. Gość chciałby mieć moje wyczucie smaku. Słyszysz mnie Mark?! Wybacz, ale wokół jest pełno chorych ludzi, którzy kaszlą(śmiech).
Zanim porozmawiamy więcej o muzyce, zostańmy na chwilę przy stylu. Ludziom bardzo podobają się twoje kapelusze. Skąd je bierzesz? Masz ich więcej w domu?
- Tak, mam ich dużo. Mam bardzo mocno kręcone włosy. Każdy, kto też je ma, i ma też osobowość, zrozumie o czym mówię. O wiele łatwiej jest mi założyć kapelusz niż próbować robić coś z włosami.
A pamiętasz ile masz kapeluszy?
- Prawdopodobnie siedem, osiem tysięcy pięćset czterdzieści sześć. Przepraszam, czterdzieści siedem. Dziś kupiłem kolejny kapelusz.
"Unorthodox Jukebox" to album bardziej dojrzały, czy album dla bardziej dojrzałych ludzi?
- Ten album jest dla każdego, kto będzie chciał go posłuchać. Nie ma znaczenia wiek ani to, skąd się jest. Jest dla ludzi, którzy - mam nadzieję - będą się przy nim dobrze bawić.
Słychać na płycie kilka brzydkich słów...
- Jak "fuck"?
Tak. Czy dobrze jest używać takich słów w piosence?
- Czasami po prostu biorę do ręki gitarę i improwizuję. I czasem pojawi się wtedy coś o miłości, a innym razem jakieś przekleństwo. Ale cokolwiek by się wtedy nie zdarzyło, w ostateczności to jest właśnie moja sztuka. Mój sposób wypowiadania się. Nie chcę z czegoś takiego rezygnować tylko dlatego, że piosenki nie puszczą w radiu. Nie będę osłabiał siły mojej muzyki, bo taka jest czyjaś polityka albo z powodów biznesowych. Jeżeli chcę powiedzieć "fuck", powiem (śmiech).
Jest na płycie jedna ballada. Napisałeś ją z myślą o dziewczynach?
- Myślisz o "When I Was Your Man"? Według mnie, najczystsza forma muzyki to fortepian i wokal. Coś takiego chciałem tym razem zrobić, bo nie było takiej piosenki na mojej poprzedniej płycie. Są tylko ja, fortepian i prawda. Smutna, smutna prawda. Twoje zdrowie i piosenki numer sześć.
Czy opisujesz w tej piosence jakiś fragment swojego życia? Chodziło o wyrażenie żalu, że opuściła cię dziewczyna?
- Nie, to wszystko kłamstwa. Sfabrykowane kłamstwa, aby sprzedać więcej płyt. Pewnie, że to wszystko prawda! (śmiech) Oczywiście, że było coś takiego w moim życiu. Muszę pisać to, co czuję. Rzecz jasna doświadczyłem czegoś takiego i postanowiłem o tym napisać piosenkę.
Twoje piosenki zawsze są autobiograficzne czy też wymyślasz różne historie?
- To zależy. Czasem pozwalam mojej wyobraźni zaszaleć. Ale moim zdaniem, piosenka zawsze musi pochodzić z czystego źródła zwanego prawdą, być związana z czymś, co znasz.
Podobno jesteś wielkim fanem Jimiego Hendrixa. Czy w związku z tym możemy się spodziewać, że w przyszłości nagrasz rockowy album?
- Może tak się zdarzyć. Jimi Hendrix to mój ulubiony artysta. Ale takich rzeczy nigdy się nie wie. To będzie zależeć od wielu rzeczy. Głównie od tego, na jakim etapie jestem i co czuję. Być może nagram płytę country albo zacznę rapować. A może będę rapował do piosenek country.
Obecnie artyści lubią mieć gości na swoich płytach. Na twojej nie ma ani jednego. Dlaczego?
- Nie ma nikogo, ponieważ zamykam się w studiu, dopóki płyta nie będzie skończona. Na poprzednim albumie było paru gości, ale pojawili się bardzo naturalnie. Akurat robiłem coś z B.o.B., Cee-Lo Greenem. Byli w studiu, więc zaproponowałem: "Chłopaki, zaśpiewajcie coś na moją płytę". Tym razem było zupełnie inaczej. Jak mówiłem, nie opuściłem studia, dopóki cały materiał nie był gotowy.
Wróćmy jeszcze na chwilę do ballady "When I Was Your Man". Dlaczego napisałeś tak smutną piosenkę. Czy dlatego, że byłeś w szczęśliwym związku?
- Byłem w związkach, w których nie wszystko jest... Cóż, spieprzyłem sprawę. I w tej piosence przyznaję się do tego. Na pewno łatwiej się o czymś takim śpiewa niż mówi. Jeśli chcesz wiedzieć, co mam na myśli, posłuchaj piosenki.
Na poprzedniej płycie znalazła się piosenka "Marry You", którą wielu facetów wykorzystało, aby się oświadczyć. Co o tym sądzisz?
- To bardzo fajne. "Marry You" staje się dzięki temu ścieżką dźwiękową ich życia. Korzystają z niej, aby się oświadczyć swoim dziewczynom. Bardzo mi to pochlebia. To surrealistyczne doświadczenie, bo przecież "Marry You" to tylko głupiutka piosenka, która powstała, gdy robiliśmy sobie jaja w studiu, opowiadaliśmy o piciu, żenieniu się, o akcjach kawalerskich i ślubach w Las Vegas. W tym kawałku tym chodzi o to, żeby się dobrze bawić. Cieszę się niezmiernie, że dzięki niemu na twarzach ludzi pojawia się uśmiech.
Czy marzy ci się ślub w Las Vegas, czy może myślisz o czymś bardziej romantycznym?
- Nie wiem, gdzie chciałbym wziąć ślub. Prawdopodobnie na szczycie jakiejś góry.
Myślisz o założeniu rodziny?
- Jak tylko uznam, że nadaję się do założenia rodziny, będę ją miał. Ciężko myśleć o czymś takim, kiedy ciągle się podróżuje. Wolałbym być z rodziną, obserwować jak moje dzieci dorastają.
Jak wyglądało twoje życie od wydania pierwszej płyty? Była tylko praca, praca i jeszcze raz praca? Miałeś czas na coś innego?
- Kiedy ukazała się moja pierwsza płyta, poznałem zupełnie inne, nowe życie. Byłem w programach telewizyjnych, śpiewałem w nich moje piosenki, a wcześniej niczego takiego nie robiłem. Musiałem się do tego przyzwyczaić. Wcześniej śpiewałem w barach, grałem jam sessions z moją rodziną, przyjaciółmi. A po debiucie pojawiła się w moim życiu zupełnie inna forma rozrywki, do której musiałem się przyzwyczaić.
Podoba ci się ta nowa forma rozrywki, czy może było ci trudno się do niej przyzwyczaić?
- Kocham ją! To jak spełnienie marzenia. Ale tego się nie wie, dopóki się tego nie doświadczy, przekona, jak naprawdę to wygląda. Cały czas się tego uczę.
Jakie było twoje dzieciństwo? Byłeś jednym z tych chłopaków, którzy całymi dniami lubią surfować?
- Byłem bardzo zaangażowany w muzykę. Tworzyłem ją odkąd skończyłem cztery lata i wystąpiłem na koncercie mojego ojca. Wszyscy moi przyjaciele grali w koszykówkę albo surfowali.
Czy to właśnie dzięki ojcu zająłeś się muzyką?
- Dzięki ojcu i mamie.
Jakiej muzyki słuchaliście w domu? Czy twoi rodzice mieli dużą kolekcję płyt?
- Mój tata uwielbiał rock and rolla z lat 50. oraz doo-wop. Także artystów z wytwórni Motown, soul z lat 60. i 70. Takiej muzyki słuchałem.
I w pewnym momencie zdecydowałeś się opuścić dom i zacząć karierę na własną rękę? Czy było inaczej?
- Kiedy opuściłem Hawaje miałem mniej więcej 17, 18 lat. Musiałem spróbować. Potrzebowałem tego. Chciałem pewnego dnia nagrać płytę. Takie miałem marzenie. Chciałem też zobaczyć, jak świat śpiewa moje piosenki.
Miałeś jakiś plan B czy zawsze wierzyłeś w to, że ci się powiedzie?
- Jeśli chodzi o muzykę, nigdy nie miałem planu B. Nawet jeśli nie tworzyłbym muzyki na poziomie, który pozwoliłby mi nagrać płytę, i tak bym się nią zajmował. Śpiewałbym w restauracjach, i tak dalej. Wiedziałem to dzięki rodzicom. Tylko to umiem robić.
Pamiętasz co czułeś, gdy po raz pierwszy usłyszałeś swoją piosenkę w radiu?
- Pewnie. Zwariowałem ze szczęścia. Czułem się jak mały dzieciak. Byłem w szoku. Pracowałem ciężko, doświadczyłem wielu wzlotów i upadków, aby w końcu dotrzeć do tego momentu. To była moja nagroda.
Jesteś pracoholikiem?
- Chyba można mnie tak nazwać. Z jednej strony to błogosławieństwo, z drugiej przekleństwo. Czasami nie można się wyłączyć, bo musisz być skupiony na skończeniu piosenki. Masz pewne pomysły i musisz być pewny, że wszystkie je uchwycisz w kawałku.
Jak to jest, gdy pracujesz nad piosenką? Najpierw pojawia się muzyka czy tekst?
- Tak naprawdę, nigdy nie wiesz, co sprawi, że zaczynasz pisać piosenkę. To może być parę akordów, jakaś melodia, jakaś fraza, którą wypowiesz. Nigdy nie wie się, co to będzie ani kiedy się pojawi. Trzeba tylko mieć nadzieję, że gdy się pojawi, będziesz gotowy to uchwycić.
Czy komponowanie dla ciebie jest niczym terapia, podczas której wyrzucasz z siebie wszystko?
- Tym właśnie jest. Na pewno pisanie piosenek można nazwać terapią. Jak mówiłem wcześniej, z jakiegoś powodu łatwiej mi o czymś takim śpiewać niż mówić. Całkiem sporo piosenek, które napisałem, jest swego rodzaju spowiedzią.
Co w takim razie powiesz o piosence zatytułowanej "Natalie"? Wysłałeś ją tytułowej Natalie?
- (śmiech) Ta piosenka jest doskonałym przykładem do opisania, jak pomysł może powstać w twojej wyobraźni. Będąc kompozytorem, jest się również kimś, kto opowiada historie. Tę piosenkę napisałem, gdy moja wyobraźnia szalała (śmiech).
Gdy pracujesz nad piosenką, masz koło siebie notes, w którym zapisujesz pomysły? Czy też, gdy uznasz, że masz pomysł na kawałek po prostu siadasz i zaczynasz nad nim spontanicznie pracować?
- Raczej spontanicznie. Czasami zdarza się, że coś zapiszę, czasem wyciągam dyktafon i nagrywam albo dzwonię do kogoś i nucę przez telefon to, co wymyśliłem. Bardzo chciałbym mieć jakiś system. Ale tego nie da się przewidzieć. Możesz być w samolocie albo w łazience i pojawia się inspiracja. Gdzie to się dzieje, nie ma znaczenia.
Na zakończenie powiedz, która piosenka z nowej płyty jest twoją ulubioną i dlaczego?
- To trudne pytanie. Bo z każdą piosenką wiąże się szczególny czas, kiedy ją pisaliśmy i do tego poczucie ekscytacji, jakie mieliśmy w studiu. Powiedziałbym, że dla mnie wyjątkową piosenką z tej płyty jest "Moonshine". Fajna była ta noc, w którą powstała. Pracowałem nad piosenką z facetami, z którymi zawsze chciałem pracować i udało mi się ich wszystkich zebrać w studiu. Wtedy przypomniało mi się, dlaczego zdecydowałem się zajmować muzyką. Aby dobrze się bawić i być podekscytowanym. Tworzenie muzyki, gdy pracuje się z takimi ludźmi jak Mark, Jeff i moi chłopacy z The Smeezingtons, w jednym pomieszczeniu, zaowocowało czymś takim jak właśnie "Moonshine". Dla mnie to bardzo dobre wspomnienie.
sobota, 7 marca 2015
Bruno Mars sings Country-Version of Marry You! - TV total
On about 06:20 Bruno Mars singing ,,Marry You'' in country musical style
środa, 14 maja 2014
INTERVIEW WITH 14 YEARS OLD BRUNO MARS IN HAWAII [VIDEO]/ WYWIAD Z 14-LETNIM bRUNO NA HAWAJACH!
Dziękuję za link do filmu anonimku!
Nie widziałam tego wywiadu wcześniej Bruno w tym wywiadzie miał 14 lat [no nieżle tak wyglądał 15 lat temu] ;] Co do wyglądu to nie jest trudno go rozpoznać ten sam uśmiech ,oczka i loczki lol ;-]Tylko jak śpiewa to zupełnie wg mnie zupełnie inny głos[ mutacja chyba] heh , a jak odpowiada na pytania to głos prawie taki sam jaki ma teraz
Nie widziałam tego wywiadu wcześniej Bruno w tym wywiadzie miał 14 lat [no nieżle tak wyglądał 15 lat temu] ;] Co do wyglądu to nie jest trudno go rozpoznać ten sam uśmiech ,oczka i loczki lol ;-]Tylko jak śpiewa to zupełnie wg mnie zupełnie inny głos[ mutacja chyba] heh , a jak odpowiada na pytania to głos prawie taki sam jaki ma teraz
piątek, 4 kwietnia 2014
NAJNOWSZY WYWIAD Z BRUNO MARSEM / NEW INTERVIEW WITH BRUNO MARS
A świeżutki wywiad dla The Beijinger tylko czeka na przeczytanie ;)
LINK INTERVIEW Bruno Mars with The Beijinger
Bruno Mars is scheduled to perform in Beijing on April 5 at the Mastercard Center. Here, Mars reveals his songwriting process and other intimate details in this interview:
TBJ: The two weeks around the Grammys and the Super Bowl were very exciting for you this year. How did it feel to win Best Pop Vocal Album and perform at the Super Bowl all within a week?
Bru: Probably like the most nerve-wracking week of my life. I know I got nervous when I accepted that Grammy. The Super Bowl is, it really became this massive pop culture gig for any artist to land, it’s such an honor, but with that honor comes a lot of pressure, and we were the first to ever do it outdoors. And the pressure of it being cold, and we rehearsed in 9 degree weather, we had a lot of factors that were working against us, but it turned out to be a lot of fun. And something that I have with me forever, I can tell my kids that Dad performed at the Super Bowl.
TBJ: How does it feel to be the youngest Super Bowl halftime performer?
Bru: I just wanted to make sure that we did it right, treat it like any other show. Even though the public didn’t want to treat it like that but that’s how we had to walk into it, that’s the only way we were going to do a decent job.
TBJ: Coming from a family of musicians, your sisters also have a band – are there any plans for collaborations in the future?
Bru: They’re still singing and songwriting. They have to find their way, just like every artist has to put in the work and the hours and write songs. It’s just like any occupation, you got to study. And that’s what they’re going through right now and I’m helping them as much as I can.
TBJ: You’ve mentioned in the past that Michael Jackson and Elvis Presley are some of your musical influences, could you tell us more about that and how they have influenced you as a musician? What are some of your favorite songs by them?
Bru: Some kids watch Michael Jordan or Joe Montana or Mike Tyson and want to get into sports. And I was watching rock stars – Elvis Presley, Michael Jackson, James Brown, The Beatles. I was fascinated by that I guess at a young age. Let’s say, Michael Jackson, I’m going to go with Dirty Diana. Elvis Presley, I’m going to say Heartbreak Hotel.
TBJ: What is your songwriting process?
Bru: It’s never forced. Every time I try to write a song, when I sit down and think I’m going to write, I really want to write a song, and it never works out. It’s always when it hits me unexpectedly on a plane or right before I go to bed, something like that. Some kind of idea will come into my head, sometimes the next day I have the idea finished, sometimes it’ll take me a year to finish the idea, but that’s how it normally works, you can’t just force it.
TBJ: Of your songs, are there any that hold a particularly special meaning?
Bru: Every song. I wouldn’t put it out if it was just something that I didn’t really genuinely feel, or something that I’m not proud of. But every song. I only have two albums out and both albums only have 10 songs on it. So I basically do every single song, in a concert I do every single song I’ve ever written.
TBJ: Are you working with anyone in that you are particularly excited about?
Bru: We’re always working with our friends Jeff Bhasker and Mark Ronson. They are some producers that we really like, we’re good buds and musical wise they’re our favorite producers. We’re always going back and forth with them thinking what’s the next step, what can we do together. Sam Smith, I like his music. There’s a couple of cats out there that are writing some special tunes.
TBJ: Beyond music you have also been involved in film and SNL, how do you like the film experience? Any particular memories?
Bru: It’s a different monster. And SNL was me kind of facing my fear, I grew up playing in bars and in the clubs and singing live, and when I first started promoting my album and stuff and had to go on TV, that was kind of a new thing for me. And not necessarily that I was scared of it, it’s just a different thing. I’m more comfortable just doing my thing with my band, but TV was a whole other beast. So when the SNL opportunity came up, I just used it to face the fears and just go for it. And I’m so thankful they called me and hopefully one day I get to do it again because it was a blast.
TBJ: How did the name Moonshine Jungle come about for this tour?
Bru: Well I got a song on the album called Moonshine, and I got a song on my album called Gorilla. I open with Moonshine and I close with Gorilla in the show. It’s giving people an experience, and with the jungle and the whole theme, we wanted to make it feel like you’re stepping into something a little unpredictable. Unorthodox. And maybe a little dangerous.
TBJ: Is there anything you’re looking forward to or would like to experience this time in China? What can audiences expect from your show this time?
Bru: Just being there. Growing up in Hawaii I was always around Asian culture, and I definitely can relate. I’m just excited to see it and feel it. We don’t get a chance to spend that much time out there so I’m going to be really taking advantage of every opportunity I can, and especially performing in front of the audience that we’ve never performed in front of.
TBJ: Do you think Asia will influence your music?
Bru: It’s just all love. That’s what music is. That’s why music was created. To make people feel good, to uplift people. It’s like cavemen beating on drums and stuff to dance around the fire. That’s what musicians are here for, it’s to give everyone an escape, to let everyone feel good and take people out of everyday problems and hear music and sing and hopefully give you some words you can relate to. Not just Asia, but every country, I just want to go out there and uplift some people and let people walk away feeling like they saw something and are excited.
TBJ: What’s next after this tour? Plans for a new album?
Bru: Nothing (laughs). Expect nothing. I’ve been on tour for awhile now and I still have a little more to go after Asia, and it’s important that I don’t burn out, and it’s important that I keep it sacred, my music sacred, so when I’m ready, it’ll be ready.
TBJ: What do you want to do next?
Bru: I want to get better. I want to write better songs, I want to put on a better show, I want to make better music videos, I want my next album to be better than the first and the second.
żródło http://www.thebeijinger.com
SEE YOU :) DO ZOBACZENIA ;]
LINK INTERVIEW Bruno Mars with The Beijinger
Bruno Mars is scheduled to perform in Beijing on April 5 at the Mastercard Center. Here, Mars reveals his songwriting process and other intimate details in this interview:
TBJ: The two weeks around the Grammys and the Super Bowl were very exciting for you this year. How did it feel to win Best Pop Vocal Album and perform at the Super Bowl all within a week?
Bru: Probably like the most nerve-wracking week of my life. I know I got nervous when I accepted that Grammy. The Super Bowl is, it really became this massive pop culture gig for any artist to land, it’s such an honor, but with that honor comes a lot of pressure, and we were the first to ever do it outdoors. And the pressure of it being cold, and we rehearsed in 9 degree weather, we had a lot of factors that were working against us, but it turned out to be a lot of fun. And something that I have with me forever, I can tell my kids that Dad performed at the Super Bowl.
TBJ: How does it feel to be the youngest Super Bowl halftime performer?
Bru: I just wanted to make sure that we did it right, treat it like any other show. Even though the public didn’t want to treat it like that but that’s how we had to walk into it, that’s the only way we were going to do a decent job.
TBJ: Coming from a family of musicians, your sisters also have a band – are there any plans for collaborations in the future?
Bru: They’re still singing and songwriting. They have to find their way, just like every artist has to put in the work and the hours and write songs. It’s just like any occupation, you got to study. And that’s what they’re going through right now and I’m helping them as much as I can.
TBJ: You’ve mentioned in the past that Michael Jackson and Elvis Presley are some of your musical influences, could you tell us more about that and how they have influenced you as a musician? What are some of your favorite songs by them?
Bru: Some kids watch Michael Jordan or Joe Montana or Mike Tyson and want to get into sports. And I was watching rock stars – Elvis Presley, Michael Jackson, James Brown, The Beatles. I was fascinated by that I guess at a young age. Let’s say, Michael Jackson, I’m going to go with Dirty Diana. Elvis Presley, I’m going to say Heartbreak Hotel.
TBJ: What is your songwriting process?
Bru: It’s never forced. Every time I try to write a song, when I sit down and think I’m going to write, I really want to write a song, and it never works out. It’s always when it hits me unexpectedly on a plane or right before I go to bed, something like that. Some kind of idea will come into my head, sometimes the next day I have the idea finished, sometimes it’ll take me a year to finish the idea, but that’s how it normally works, you can’t just force it.
TBJ: Of your songs, are there any that hold a particularly special meaning?
Bru: Every song. I wouldn’t put it out if it was just something that I didn’t really genuinely feel, or something that I’m not proud of. But every song. I only have two albums out and both albums only have 10 songs on it. So I basically do every single song, in a concert I do every single song I’ve ever written.
TBJ: Are you working with anyone in that you are particularly excited about?
Bru: We’re always working with our friends Jeff Bhasker and Mark Ronson. They are some producers that we really like, we’re good buds and musical wise they’re our favorite producers. We’re always going back and forth with them thinking what’s the next step, what can we do together. Sam Smith, I like his music. There’s a couple of cats out there that are writing some special tunes.
TBJ: Beyond music you have also been involved in film and SNL, how do you like the film experience? Any particular memories?
Bru: It’s a different monster. And SNL was me kind of facing my fear, I grew up playing in bars and in the clubs and singing live, and when I first started promoting my album and stuff and had to go on TV, that was kind of a new thing for me. And not necessarily that I was scared of it, it’s just a different thing. I’m more comfortable just doing my thing with my band, but TV was a whole other beast. So when the SNL opportunity came up, I just used it to face the fears and just go for it. And I’m so thankful they called me and hopefully one day I get to do it again because it was a blast.
TBJ: How did the name Moonshine Jungle come about for this tour?
Bru: Well I got a song on the album called Moonshine, and I got a song on my album called Gorilla. I open with Moonshine and I close with Gorilla in the show. It’s giving people an experience, and with the jungle and the whole theme, we wanted to make it feel like you’re stepping into something a little unpredictable. Unorthodox. And maybe a little dangerous.
TBJ: Is there anything you’re looking forward to or would like to experience this time in China? What can audiences expect from your show this time?
Bru: Just being there. Growing up in Hawaii I was always around Asian culture, and I definitely can relate. I’m just excited to see it and feel it. We don’t get a chance to spend that much time out there so I’m going to be really taking advantage of every opportunity I can, and especially performing in front of the audience that we’ve never performed in front of.
TBJ: Do you think Asia will influence your music?
Bru: It’s just all love. That’s what music is. That’s why music was created. To make people feel good, to uplift people. It’s like cavemen beating on drums and stuff to dance around the fire. That’s what musicians are here for, it’s to give everyone an escape, to let everyone feel good and take people out of everyday problems and hear music and sing and hopefully give you some words you can relate to. Not just Asia, but every country, I just want to go out there and uplift some people and let people walk away feeling like they saw something and are excited.
TBJ: What’s next after this tour? Plans for a new album?
Bru: Nothing (laughs). Expect nothing. I’ve been on tour for awhile now and I still have a little more to go after Asia, and it’s important that I don’t burn out, and it’s important that I keep it sacred, my music sacred, so when I’m ready, it’ll be ready.
TBJ: What do you want to do next?
Bru: I want to get better. I want to write better songs, I want to put on a better show, I want to make better music videos, I want my next album to be better than the first and the second.
żródło http://www.thebeijinger.com
SEE YOU :) DO ZOBACZENIA ;]
Subskrybuj:
Posty (Atom)